13 gru 2008

W Biegu cafe - dobry przystanek

Asia - późna jesień zachęca do odwiedzania kawiarni i herbaciarni jak żadna inna pora roku. Zawitałam więc wieczorem do "W Biegu Cafe". Po maratonie w poszukiwaniu prezentów gwiazdkowych potrzebowałam chwili spokoju. I zaznaczam, że listę prezentów mam, szukałam tylko sklepów w których św. Mikołaj może spełnić prośby grzecznych dzieci.
Weszłam więc do W Biegu Cafe przy ul. Piotrkowskiej 69, bo jakoś ten sam lokal (?) czy raczej "wysepka" w Manfakturze mnie nie przekonuje. Podeszłam do kasy gdzie stał młody wysoki chłopak. Pora była już późna więc nie byłam zdecydowana na kawę. Poprosiłam więc o pomoc: lekka, słaba kawa lub rozgrzewająca herbata. Chłopak się uśmiechnął i stwierdził, że łatwego zadania nie ma. Zaproponował mi latte ew. herbatę zimową z nutką cytryny. Ponieważ ta "nutka" zabrzmiała bardzo fajnie zdecydowałam się na nią.
Chłopak zapytał tylko gdzie usiądę i rozpoczął przygotowywanie gorącej herbaty dla mnie. Wybrałam mały stolik pod ścianą. Świetna sprawa dla osób które przychodzą same na kawę. Zazwyczaj w tego typu lokalach są wygodne fotele i sofy - w sam raz na pogaduszki we dwie czy więcej osób. Tutaj zaś jest kilka małych stolików, takich jednoosoowych. Nie czuję wtedy, że ktoś powinien ze mną tu siedzieć. Dla tych, którzy chcą napić się kawy sami, ale jednocześnie nie tracić nic z tego co dzieje się na Piotrkowskiej przygotowany jest blat i stoliki barowe wzdłuż okna. Ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza dla tych co idą Piotrkowską.
Nie czekałam długo na dzbanuszek i filiżankę. Odczekałam ustawowe 8 minut podane na ogonku herbaty przeglądając menu. Prócz kawy, herbaty i kanapek można tu zjeść normalne śniadanie i lunch (lokal jest czynny od 7.00 - rzecz mało spotykana). Ceny może nie zachęcają do częstego stołowania się, ale awaryjnie można coś przekąsić. Moja herbata nazywała się "Winter dream" marki Ronnefeldt. Po nalaniu do filiżanki zachwycił mnie jej przyjemny aromat i jasno złoty kolor. Ze stojącej na stoliczku szklaneczki wzięłam cukier (do wyboru zwykły- biały i trzcinowy). Ilość akurat na posłodzenie jednej filiżanki (niezbyt dużej).
W sumie z dzbanka "wycisnęłam" pięć filiżanek gorącego napoju. W międzyczasie przejrzałam bieżące wydanie Wyborczej i Newsweeka, ale w lokalu są też inne tytuły. Dla spragnionych najświeższych wiadomości - działa hot spot (bezprzewodowy dostęp do internetu). Panujący półmrok zapewnia intymność i pozwala się troszkę wyciszyć.
Jeśli chodzi o podsumowanie to na plus są godziny otwarcia: od 7.00 do 22.00, przyjemna spokojna atmosfera i małe stoliki. Zastanawia mnie cena mojej herbaty. Zapłaciłam 7 zł, choć w menu jest wersja: 5zł dla jednej osoby i 11 zł dla dwóch. Czyżby mnie policzyli za półtorej? ;-)

Wydatki: Herbata zimowa: 7,00 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +4
jedzenie: +5
czas: +5
wystrój: +4
czystość: +5


Ogólna ocena:

W Biegu cafe - Piotrkowska
ul. Piotrkowska 69
tel. 0-42 632 93 55
www.wbiegucafe.pl


Wyświetl większą mapę

6 komentarzy:

  1. Anonimowy22/12/08

    W menu jest 7 zl ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21/1/09

    DAILY CAFE było bez porownania lepsze !

    Mieli duzo lepsza kawe i wystruj bardziej sie podobał.

    Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy21/1/09

    No i zapomniala dodac ze Szejki byly wysmienite w DC :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam wczoraj, cappuccino z rysowanym wzorkiem i ciasteczko malinowe (z migdałami) kosztowało 14 zł.

    W sumie spędziłam tam ponad 2h. I nikt nie poganiał, nie wyganiał. Fajne miejsce na spokojną kawę.

    OdpowiedzUsuń

PokazuJemy czytelników strony