Igor - Już dawno korciło mnie, aby odwiedzić Czarnogórę. W łódzkim wydaniu mamy restaurację bałkańską o wdzięcznej nazwie Montenegro.
Asia - Restauracja ta jest nieco na uboczu od zgiełku Manufaktury i Piotrkowskiej. Ale jest dość klimatyczna.
Igor - Schowana pomiędzy zabytkowymi fabrykami, ulokowana została w willi fabrykanckiej. Dla niezorientowanych, Montenegro jest tuż obok Powiatowego Urzędu Pracy.
Asia - Czyli między ul. 6 Sierpnia a Struga. Dokładnie jest to ul. Wólczańska 51 - piękna willa, nieco przytłoczone przez sąsiadujące budynki.
Igor - Ale wszystko wygląda zewnątrz całkiem ciekawie, znalazło się nawet miejsce na ogródek. Wybraliśmy jednak wnętrze, do którego wchodzi się przez duże uchylone okno.
Asia - W sumie ogródek miły, ale jakiś taki bez wyrazu. Ot drewniany, okrągły bar. I kilka małych stoliczków i drewnianych krzesełek.
Igor - Zaraz po wejściu zobaczyliśmy dwa stoliki i przejście do innej sali... Wyszliśmy dalej, aby wybrać dla siebie jakieś miejsce.
Asia - Gdy tylko przekroczyliśmy prób drugiej sali podeszła do nas uśmiechnięta kelnerka i zapytała gdzie mamy ochotę usiąść. Tu, w przedsionku czy na zewnątrz.
Igor - Wybraliśmy "przedsionek". Mieliśmy dzięki temu oko zarówno na bar, na salę, ogródek jak i możliwość siedzenia na miękkich skórzanych kanapach (ustawionych pod ścianami) a nie na krzesłach.
Asia - Kelnerka zapytała tylko czy palimy - pewnie dlatego, że wybraliśmy miejsca oznaczone z każdej strony kartkami "zakaz palenia". Chwilę potem podała nam karty i zaproponowała coś do picia.
Igor - Postanowiliśmy jednak wybrać najpierw danie główne. Zaczepnie zapytałem czy pani coś poleca. Zwróciła naszą uwagę na pierwszą, niebieską stronę. Kelnerka zachęciła do zamówienia jagnięciny. Nie wiem czy to siła sugestii, czy brak innych równie atrakcyjnych dań, ale zostałem przy pierwszym daniu: jagnięcina z makaronem ryżowym, zapiekaną z serami.
Asia - Ja po przejrzeniu menu także wróciłam na pierwszą stronę. Wybrałam jednak pyszny karczek w sosie śmietanowym, serwowany z ryżem lub makaronem ryżowym".
Igor - Kelnerka dała nam około 5 minut na wybranie potraw. Po tym czasie podeszła, ponownie z uśmiechem na ustach, i przyjęła zamówienie. Stwierdziliśmy, że jednak troszkę już zgłodnieliśmy domówiliśmy jako przystawkę chlebek bałkański z masłem czosnkowym.
Asia - Ja skorzystałam z okazji i zapytałam się o drogę do toalety. Do wyboru przejście przez ogródek i wejście głównymi drzwiami do willi, lub przejście przez salę. Ciężko ocenić ten przybytek, bo jest on wspólny dla Montenegro jak i umiejscowionym w budynku organizacji.
Igor - Też tam trafiłem. Musze przyznać, że toaleta jest chyba najsłabszym elementem restauracji! Tragedia. Jak w jakimś ośrodku kolonijnym - czuć klimat lat słusznie minionych. Brak ciepłej wody, a suszarka tylko dmucha ciepłym strumieniem powietrza, zamiast suszyć.
Asia - Gdy Igora nie było kelnerka podała naszą przystawkę, i widząc, że Igor wychodził do ogródka - sama chciała wyjść i go zawołać.
Igor - Z toalety wracałem już inna drogą, bo przez środek lokalu. Drzwi rozdzielające restaurację i resztę budynku są niczym wejścia na zaplecze.
Asia - W między czasie, moja uwagę zwróciła muzyka jaką słychać w Montenegro. Jest klimatyczna, aktualna i z pewnością pochodząca z Czarnogóry.
Igor - Kiedy wróciłem, na stole stała już przystawka. Ciepły chlebek, przypominający trochę konsystencją ciasto pizzy. Do tego podana porcja masełka.
Asia - Sześć trójkątów i kuleczka masła. Wszystko bardzo smaczne i delikatne. Idealna przekąska o delikatnym posmaku czosnku.
Igor - I tak na dobrą sprawę ta przekąska była świetnym pomysłem. W momencie kiedy skończyliśmy jeść, przyszła aby zabrać nasze talerze i jeden z dwóch podanych zestawów sztućców. Kelnerka wróciła już po kilku chwilach z talerzami, na których parowały nasze dania.
Asia - Jak tylko zobaczyłam wielkość naszych potraw, byłam przekonana, ze nie damy rady zjeść tutaj deseru. Kelnerka postawiła przede mną ogromny, kwadratowy talerz z niewielkim kopczykiem makaronu ryżowego i dużą ilością pociętego karczku i grzybów zatopionych w kremowym, śmietanowym sosie.
Igor - Mój, także kwadratowy, talerz był zapełniony jeszcze większą porcją. Na pierwszy rzut oka widać było tylko roztopiony żółty ser. Pod tą pachnącą warstwą, widziałem makaron ryżowy (makaron w kształcie ryżu, wymieszany z pomidorowym sosem). Dopiero kiedy zacząłem operować widelcem dotarłem do kawałków mięsa. I to dużej ilości. Ogólnie porcja ogromna i przede wszystkim pyszna!
Asia - W moim osobistym rankingu sosów i potraw od dawna na pierwszym miejscu jest Spaghetti z boczkiem i pieczarkami, od dzisiaj na drugim miejscu jest ten przepyszny sos z Montenegro! Polecam tę potrawę każdemu kto lubi lekkie i aromatyczne jedzenie. Tę kremową konsystencję trzeba poprostu samemu poczuć.
Igor - Moje danie było za to zupełnie inne. Jagnięcina wyraźna w smaku, makaron miękki i z przyjemnym posmakiem pomidorów. Tylko ten ser jakieś taki nijaki - ot kawałek plastra sera roztopiony na górze kopczyka jedzenia. No ale nie ma co marudzić, całość była rewelacyjna. Nawet jeśli komuś się wydaje że nie lubi jagnięciny, powinien spróbować to danie.
Asia - Powoli nasze dania znikały z talerzy... porcje są pokaźne, więc nikt głodny raczej Montenegro nie opuści. Zaskoczyła nas kelnerka, która widząc, że skończyliśmy, podeszła do nas mówiąc: "jestem z Państwa dumna!".
Igor - Wywołała tym uśmiech na naszych twarzach i zaproponowała nam deser... przy następnej wizycie.
Asia - Zdecydowanie zawitamy do Montenegro spróbować jeszcze deseru orzechowego oraz banana w koniaku. Prócz tego można tam skosztować zakąsek, sałatek, dań z ryb, grilla czy zup.
Igor - Ciekawostką jest menu. Wszystkie dania mają bowiem bałkańskie, oryginalne nazwy, a dopiero opis pozwala ustalić co się kryje pod danym określeniem.
Asia - Jak głosi napis na początku menu: "nie tak trudno znaleźć kraj, w którym w magiczny sposób mieszają się kultury: śródziemnomorska, orientalna i słowiańska". Nie tak trudno znaleźć w Łodzi lokal w którym można odnaleźć klimat bałkański.
Igor - Za wszystko zapłaciłem kartą, choć tej możliwości pewny nie byłem bo nigdzie nie ma wzmianki, że akceptują karty.
Asia - No i dla kogo Montenegro jest idealnym lokalem?
Igor - Z uwagi na ciszę, polecam ten lokal parom. Z pewnością łatwość znalezienia miejsca do parkowania, sprzyja też spotkaniom biznesowym. Z racji wielkości porcji, zadowolone z wizyty będą wszystkie łakomczuchy.
Asia - Ciężko będzie się tam stołować codziennie, ze względu na ceny, ale wizyta od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazana. Nie wiem czy lokal zezwala na oranizowaniwe imprez zamkniętych, ale układ pomieszczeń plus ogródek powodują, że spokojnie można tam zaprosić większą ilość gości.
Wydatki:
Chleb z masłem czosnkowym 4,00 zł
Jagnięcina z makaronem 39,50 zł
Karczek w śmietanie 30,00 zł
Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +5
jedzenie: +5
czas: +4
wystrój: +2
czystość: +4
Ogólna ocena:
"Montenegro"
Łódź, ul. Wólczańska 51
tel. 042-632 00 94 www.montenegro.info.pl
Wyświetl większą mapę

