Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fast food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fast food. Pokaż wszystkie posty

16 lis 2008

Flunch - na lunch


Igor - Będąc na zakupach w Manufakturze dopadł nas głód. Nie mieliśmy jednak weny na restaurację, a jednocześnie nie chcieliśmy jeść jakiegoś zwykłego fast-fooda.
Asia - Zawitaliśmy więc do baru(?) Flunch. Znajduje się on na piętrze z jedzeniem (tzw. food court) w samym rogu.
Igor - Mówi się, że Flunch to francuska odpowiedź na amerykański fast food.
Asia - Fakt, francuska kuchnia jest bardziej wyszukana. Tak więc i w tym lokalu znajdujemy bardziej wyszukany sposób montowania menu.
Igor - Bierze się bowiem tacę, obchodzi stoiska z sałatkami, ciepłymi daniami, pizzą, napojami i wybiera to na o ma się ochotę. Ze skompletowanym daniem podchodzi się do kasy, gdzie kelnerka sumuje wszystko.
Asia - My mieliśmy ochotę na coś małego, więc przyjrzeliśmy się sałatkom. Do wyboru kilka rodzajów, z mięsem i bezmięsne. Wszystkie wyglądające i pachnące bardzo zachęcająco.
Igor - Mimo że jest tu samoobsługa, to jednak można mieć kontakt z obsługą - jeden z kucharzy miło nas przywitał. Można do nich także zagadać, a jeśli nie jest się pewnym jakiegoś dania, można poprosić o bezpłatną degustację (nie dotyczy napojów).
Asia - Na ulotkach Flunch chwali się także, że jeśli upuścisz danie na terenie bistro, to bezpłatnie dostaniesz nową porcję. Każdego dnia można także spróbować min. 2 sałatki i co najmniej kilka rodzajów pizzy (próbowałam wcześniej pizzę-pieroga, bardzo smaczny).
Igor - Ze skompletowanymi sałatkami podeszliśmy do kasy przy której skusiliśmy się jeszcze na bułeczki. Kelnerka zważyła nasze dania i podała kwotę do zapłaty.
Asia - Grzecznie zapłaciliśmy i udaliśmy się na "stołówkę" szukać wolnych miejsc - bo niestety nie jest łatwo znaleźć pusty stolik w tej części Manufaktury.
Igor - I co można powiedzieć o sałatkach. Z pewnością są świeże i smakują wyśmienicie. Bułka, niestety mnie zawiodła. Była na wpół czerstwa. Niemniej smakowała dobrze i fajnie komponowała się z sałatką.
Asia - Jedna z moich sałatek była z kurczakiem - smaczna, soczysta i jednocześnie ciężka. Drobna przestroga: jeśli macie ochotę na lekki (także finansowo) lunch, to uważajcie na gramaturę.
Igor - Ja także wziąłem sobie kilka rodzajó sałatek. Jedna z nich, z brokułami blanszowanymi, była rewelacyjna. No ale pozostaje jeszcze jeden feler - wszystko podawane jest w plastikowych naczyniach, plastikowymi sztućcami na plastikowych tacach.
Asia - Igor, nie przesadzaj. To nie są takie zwykłe plastikowe sztućce jak z przydrożnych barów czy chińskich budek. Te kształtem i twardością przypominają takie normalne, domowe. Tyle, że nie metalowe tylko jednorazowe.
Igor - W ofercie Fluncha poza jedzeniem, można także znaleźć różne rodzaje kaw, lody w kilkunastu smakach oraz ciastka. Ceny nie należą do najniższych jak na taki asortyment, ale sądzę że każdy może odszukać coś dla siebie.
Asia - Polecam Flunch jako smaczną alternatywę dla amerykańskich sieci. Też jest szybko (a nawet szybciej, bo nie ma takich kolejek), a o ile smaczniej.

Wydatki:
Sałatki na wagę (100 g) 3.00 zł
Bułeczka 0.9 zł
Ice Tea red 4.90 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +2
jedzenie: +4
czas: +4
wystrój: +1
czystość: +5

Ogólna ocena:

Restauracja Bistro Flunch
Łódź, ul. Karskiego 5
Manufaktura
tel. 042-634 86 75



Wyświetl większą mapę

3 cze 2008

Subway - przyziemne problemy

Asia: Już miałam nie opisywać tej wizyty... Ale gdy przeczytałam, że Subway zostało wybrane najlepszą franszyzą, a dodatkowo, chcą otworzyć 200 kolejnych fast foodów - postanowiłam opisać to co mnie spotkało.
Na bar Subway natknęłam się w Manufakturze, w tak zwanym "food court", czyli całym piętrze z knajpami. Jak zwykle przy KFC i McDonald były masakrycznie długie kolejki, podeszłam więc to nowo otartego Subway. Stanęłam grzecznie w kolejce. Jakoś nie wzbudziło mojego zainteresowania, że pan, który stał dwie osoby przede mną poszedł nagle na koniec kolejki... Stałam i obserwowałam jak kolejne kanapki wychodzą z mikrofalówki. Gdy nadeszła moja kolej przy okienku - doznałam niemiłego zaskoczenia. Aby cokolwiek kupić należy iść na koniec kolejki, w stoisku po prawej stronie wybrać chleb, potem dalej dodatki, a na sam koniec płaci się na stoisku nr 3.
Przeszłam więc karnie na koniec-początek kolejki. Zamiast bagietki wybrałam sobie tortillę, do tego wołowina - niestety nie tą, którą chciałam (a chciałam wołowinę w paseczkach, coś podobnego do shoarmy) dostałam plaster pieczeni wołowej. Jako, że poprosiłam o ser, obsługująca mnie pani wrzuciła całość do mikrofalówki, aby roztopić ser. Przed zawinięciem kanapki do środka trafił jeszcze ogórek i sos czosnkowy. Całość kosztowała mnie prawie 10 zł, a otrzymałam kanapeczkę długości 12 cm, malutką, zimną, zdecydowanie nie wartą swojej ceny. Plusem kanapki jest to że była bardzo smaczna, ale aby się najeść musiałabym pochłonąć ze trzy.
Jeśli więc ktoś ma ochotę wydać 10 zł, to jednak poleciłabym inny lokal.
Uzasadnię jeszcze oceny. Obsługa chaotyczna, i sprawiająca wrażenie niezorganizowanej, jedzenie małe, zimne i drogie, choć smaczne, czas wydłużony przez nieczytelny system obsługi, wystroju brak, blaty i szyby niezbyt czyste.

Wydatki: Kanapka: 9,90 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: -1
jedzenie: +1
czas: -1
wystrój: 0
czystość: +1


Ogólna ocena:

SubWay - Manufaktura
Manufaktura, ul. Karskiego 5
www.subway.com


Wyświetl większą mapę

19 lut 2008

Fatih Servet - chłodno i nieświeżo


Igor - Będąc w Galerii na zakupach, poczuliśmy głód. W porównaniu z Manufakturą, Galeria ma słaby jak nie bardzo słaby wybór lokali gastronomicznych.
Asia - Mając do wyboru McDonald's, KFC, Sandis-kanapki, swojskie jadło w "Sami-Swoi", Marhabę, pizzerię i turecki bar - wybraliśmy to ostatnie.
Igor - Nie mieliśmy planów co zamówić, poza tym że ja wiedziałem że chcę coś większego a Asia tylko kebab "do ręki".
Asia - Podeszliśmy więc do lady i ja poprosiłam o durum kebab, czyli kebab (mięso + surówki) zawinięty w naleśnik z mąki durum, owinięte w folię aluminiową.
Igor - A ja miałem chrapkę na mięsko plus jakieś dodatki. Poprosiłem więc sprzedającą dziewczynę, aby wyjaśniła mi co jest co i aby mi coś poleciła. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła, bez zrozumienia na twarzy i w oczach. Z pomocą przyszedł kasjerce chłopak, który stał obok. Ten zdecydowanie bardziej kompetentny i rozmowny, zaczął tłumaczyć różnice pomiędzy daniami. Stanęło na doner kebab na talerzu - czyli pociętej w paski opiekanej wieprzowinie, frytkach z dodatkiem surówek. Teoretycznie można zamiast frytek wziąć ryż, niestety w momencie kiedy my byliśmy, ryżsię już skończył.
Asia - Dostaliśmy nasz paragon i kelnerka poprosiła abyśmy przeszli na drugi koniec lady, aby odebrać nasze dania, które kucharz szybko zaczął przygotowywać.
Igor - Kucharzem okazał się ten uprzejmy chłopak, który jeszcze przed chwilą doradzał co wybrać. Z uśmiechem na twarzy, zaczął przygotowywać moje danie. I tu pierwsze pozytywne zaskoczenie - przy kasie widziałem plastikowe sztućce, spodziewałem się podania na równie plastikowej tacy. A tu nie dość, że jedzenie podane na normalnym talerzu to jeszcze otrzymałem metalowy widelec i nóż. Jeszcze tylko pytanie jakim sosem ma być polane mięso (do wyboru są trzy - ostry, łagodny i czosnkowy) i już można odejść do stolika.
Asia - Igor szybko dostał swoje danie i miał iść szukać dla nas stolika - ale ja dalej czekałam na swój kebab... kucharz zaczął chować się na zapleczu. Na szczęście zauważyła to dziewczyna przy kasie i powiedziała mu, że jeszcze ma do zrobienia durum. Chłopak zawrócił, przeprosił i błyskawicznie przygotował mi potężną tubę kebabu.
Igor - Ale już po paru chwilach, mogliśmy usiąść przy jedzeniu. Pierwsze wrażenie? Wygląda apetycznie, frytki ładnie przyrumienione, surówka pachnąca. Pierwszy kęs i już tak pozytywnie nie było. Mięsko okazało się średnio ciepłe, to samo z frytkami. To mniej więcej taką miało temperaturę, jakby moje danie czekało na talerzu z kilka minut... no ale widziałem jak było nakładane, więc czyżby to była norma w tym lokalu?
Asia - Mój rulon zaś był wystarczająco ciepły, ze sporą ilością zarówno mięsa jak i surówek. Jak na przekąskę za 10 zł, można się tym spokojnie najeść.
Igor - Dodatkowo te pocięte kawałki mięsa były bardzo długie. Z pewnością każdy wie jak cięte jest mięso opiekane na kebab. To może na talerzu miało po 15 cm długości. Dość trudno też było je pociąć. Surówki wyśmienite, soczyste, smakowały dobrze i wyglądały na świeże. Frytki zaś, jak już wspominałem, były letnie, ale smaczne. A sosy? Ostry wcale nie był taki ostry, łagodny jakoś bez smaku, a czosnkowy ze świeżego czosnku z pewnością nie był.
Asia - Będąc jeszcze w Galerii czułam się rewelacyjnie najedzona - pomimo cebuli i surowych warzyw - mój żołądek był zadowolony... do czasu :-/
Igor - Ogólnie to jedzenie było znośne, zwłaszcza biorąc stosunek ceny do podanego dania. Niemniej wolę jedzenie ciepłe. Już po wyjściu jednak poczułem, że coś było nie tak. A minęło może z pół godziny od zjedzenia posiłku.
Asia - Gdy dojechaliśmy do domu także i ja poczułam się nieswojo... Ewidentnie mój żołądek zgłaszał sprzeciw - czułam się jakbym zjadła coś bardzo ciężkiego i nieświeżego.
Igor - To musiało być to mięso. Jednak "sieciówka", jaką jest Fatih Servet, nie gwarantuje jedzenia świeżego. Co z tego, że mięso przyjeżdża do knajpy, w gotowych zamrożonych sztycach, skoro przyprawiane jest na długo wcześniej przed podaniem. I to niestety czuć.
Asia - Ciężko nam będzie ocenić czystość ponieważ część "jadalniana" jest wspólna dla wszystkich knajp w Galerii Łódzkiej.
Igor - Natomiast jeśli chodzi o wystrój, to ocenie podlegać mogą jedynie stylizowane na bliskowschodnie kafelki obok opiekacza kebabu.

Wydatki:
Durum kebab 10 zł
Doner kebab na talerzu 17,50 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +2
jedzenie: +2
czas: +5
wystrój: +2

Ogólna ocena:

Łódź, "Galeria Łódzka"
tel 042-634 65 39
www.kebab-beysan.pl

Wyświetl większą mapę

30 gru 2007

Istambul - turecki Krokodyl


Asia - Jako że Sylwestra nie dane nam było spędzić w Turcji, postanowiliśmy udać się w przeddzień ostatniego dnia roku do nowej restauracji tureckiej w Łodzi.
Igor - O tym lokalu słyszałem dotychczas same dobre opinie. A to że baraninę podają, a to że kebab podają na wynos w cieście durum, a nie tylko zwykłych bułkach, a to że kucharzami są Turcy.
Asia - Dla niewtajemniczonych, Restauracja Istambul zajmuje miejsce dawnego Krokodyla – dość ekskluzywnego lokalu, który zniknął z łódzkiej mapy gastronomicznej pod koniec lata 2007.
Igor - Od samego wejścia, Istambul faktycznie wygląda jak prawdziwa turecka knajpka z kebabem. Są lady z powystawianymi mięsami, duży kaflowy piec na pizzę (turecką), na ścianie widoczek meczetu, a wszędzie krzątają się tureccy kucharze.
Asia - Po wejściu do Istambulu znaleźliśmy się w części barowej. Były tu trzy stoliki, przy każdym po cztery krzesełka, na stołach zaś plastikowe ceratki i po dwa sosy w litrowych dzbankach.
Igor - Zanim zdołaliśmy podjąć decyzję gdzie chcemy usiąść, od razu podbiegła do nas kelnerka i zapytała: „Państwo coś na szybko, czy podać menu?”. Jako, że nie planowaliśmy brać kebabu na wynos, poprosiliśmy menu.
Asia - Kelnerka przyniosła nam z sąsiedniej sali menu – długie, wąskie, zalaminowane, ot takie „barowe”.
Igor - Ledwo usiedliśmy, od razu poczuliśmy żar bijący od pobliskiego pieca. Postanowiliśmy więc przenieść się do drugiej sali, gdzie jak zapewniła kelnerka będzie chłodniej.
Asia - Ta sala przypomina restaurację – na stołach położone są obrusy, materiałowe serwety, naszykowane są sztućce.
Igor - To duży kontrast do barowego „przedsionka” jaki widać od wejścia. Od razu poczuliśmy się przytulnie i rozpoczęliśmy czytanie karty dań.
Asia - Wybór nie jest niestety imponujący, możemy znaleźć dania z wieprzowiny, wołowiny, kurczaka i baraniny. Są też tureckie desery i pizze. Można napić się tureckiej herbaty, choć turecka jest tylko filiżaneczka, a herbata zwykła – czarna.
Igor - Ponieważ chcieliśmy spróbować za jednym razem jak największą ilość rodzajów mięs, zdecydowaliśmy się na "Mix Grill" - kompilację czterech mięs.
Asia - Jako że do dania nie są dołączone dodatki zamówiliśmy jeszcze: ja turecką kaszę (kuskus), a Igor frytki.
Igor - Na dole menu napisane jest za to, że wszystkich dań podawany jest "zestaw specjalnych sosów"... jakich nie wiemy, nie podano ich nam.
Asia - Korzystając z przerwy po złożeniu zamówienia obejrzeliśmy sobie lokal. Ja oczywiście zawitałam do toalety - znajdującej się pomiędzy obiema salami. Toaleta jest mała. Po jednej kabinie dla każdej z płci i wspólna malutka umywalka. Niestety brudna podłoga, brak papieru i brudna umywalka nie świadczą zachęcały do dłuższego - niż to konieczne - pobytu.
Igor - A to w sumie dziwne, bo na całą restaurację było dwoje kelnerów. Na te kilkanaście stołów w naszej sali zajęty był tylko jeden. Więc kiedy nasza kelnerka obsługiwała kogoś w pierwszej sali, w nas "pilnował" jej zmiennik. Nic by nie szkodziło, jakby kiedyś wszedł do toalety aby i tam "popilnować".
Asia - Po jakichś 20 minutach od zamówienia kelnerka przyniosła duży talerz (wielkości takiego od pizzy) i dwa talerze dla nas. Zapytała czy coś jeszcze sobie życzymy. Nieśmiało przypomnieliśmy o kuskusie i frytkach, okazało się jednak, że te leżą na głównym talerzu - ukryte pod mięsem.
Igor - Mięso wyglądało bardzo apetycznie, z małymi problemami udało nam się rozpoznać ich rodzaje po konsystencji. No niestety, wszystkie smakowały niemal identycznie! Kurczaka wyróżniały jeszcze kostki, które były w każdym kawałku mięsa.
Asia - Mięso tylko wyglądało apetycznie. Fakt - było miękkie, ale jak na turecką kuchnię całkowicie bezbarwne. W przeciwieństwie do mojego kuskusu, który wpalał mi podniebienie przy każdym kęsie. Zupełną porażką był natomiast wspomniany kurczak - miał tak miękką, gumowatą skórkę... fuj.
Igor - Frytki zaś były... ani świeże, ani na świeżym oleju, ani chrupiące, ani tym bardziej smaczne. Ot maczane w oleju, przypalone, ziemniaczane kikuty.
Asia - Mnie jeszcze w całym daniu brakowało warzyw, ale sama jestem sobie winna - nie doczytałam w menu, że akurat to danie podawane jest bez bukietu surówek.
Igor - Smakując sobie jedzenie, nasze uszy wychwyciły jeszcze jedno. No muzyka w tym lokalu jest jakaś dziwna. Nie pasująca ani do części barowej, ani restauracyjnej. Powiem nawet, że w pubie byłoby mi ciężko przy tym spokojnie usiedzieć. Właściciele Istambulu serwują swoim gościom dicho.
Asia - Gdyby to jeszcze było tureckie disco... Niestety, nasze uszy narażone były na "umc umc".
Igor - Wychodząc z knajpy miałem mały mętlik w głowie: wszedłem do baru, siedziałem w restauracji, zjadłem jak w "fastfoodzie", muzyki nasłuchałem się jak w dyskotece, zapłaciłem jak w renomowanej knajpie. Swoją drogą dziwi mnie ta kakofonia stylów. Jakoś sobie nie wyobrażam spotkania biznesowego lub osób w dojrzałym wieku, bo chyba do takich klientów celowała restauracja Istambul (dawniej Krokodyl), płacących słone ceny za jedzenie w towarzystwie muzyki dyskotekowej.
Asia - Ceny w Istambule nie należą do najniższych. Dania mięsne są po 27 zł plus 4 zł za frytki/ryż/kuskus. Pół litr piwa beczkowego za 8 zł, filiżaneczka tureckiej herbatki (na 4 łyki) za 3 zł, a kawa... no kawy to się jeszcze nie napijemy, bo "ekspresu nam jeszcze nie przywieźli" (cytat z kelnerki na moje pytanie o kawę).
Igor - Kiedy dostaliśmy rachunek - podany na stolik wydrukowany paragon z kasy, stwierdziłem, że albo kelnerka dała nam prezent (nie naliczona herbata), albo już o niej zapomniała. Podobnie z kaszą kuskus, której także nie mamy na rachunku.
Asia - Herbatka to może darmowa przystawka? Kuskusu i frytek było zaś tak mało, że mam wrażenie iż kelnerka podała nam pół porcji jednego i pół drugiego - stąd jedna pozycja na rachunku. Nadal jednak zastanawia mnie co się stało z sosami "dodawanymi do każdego dania". Zrobię jeszcze jedno podejście, aby spróbować kebabu durum.
Igor - Tak, ten jest godny polecenia, bo sam nie raz go już próbowałem podczas wieczornych wizyt na Pietrynie. Tak czy inaczej, właściciele Istambulu chyba tylko chcieli otworzyć restauracyjkę w Łodzi, jako hobby lub sam nie wiem co. Właściwą działalność ich spółka prowadzi w Nadarzynie, gdzie handlują ciuchami.

Wydatki:
Mix Grill 50,00 zł
Frytki 4 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +3
jedzenie: +2
czas: +4
wystrój: +4
czystość: +4

Ogólna ocena:

Istambul
Łódź ul. Piotrkowska 88
tel: 042-632 00 96

21 gru 2007

China Bar - halo halo Azjato

Igor: W szale przedświątecznych zakupów zgłodniałem...
Dość mało oryginalnie, przedświąteczne zakupy postanowiłem zrobić w Manufakturze. No ale nie o tym tu mowa. Jak już tu raz wspominałem z założenia nie przepadam za fast foodami, ale nie jestem radykałem. Bywając w Manufakturze, czasem zaglądam do tej oazy fasfoodowej na pierwszym piętrze. I tym razem były tu tłumy, i tym razem największe koło najmniej oryginalnego McD... . Ja wybrałem China Bar.
Jest to dość spokojne miejsce. Na uboczu, najdalej od całego tego zgiełku, niemal schowane za ruchomymi schodami kierującymi w stronę kina. Kiedyś pamiętam, że była tu jakaś inna knajpa, chyba z kebabem. No ale widać, nie wytrzymała konkurencji sąsiadującej Marhaby.
Mimo że to fast food, to jednak jest tu nieco inaczej niż w wietnamskich budach. Przede wszystkim czyściej! Cała ściana tej restauracyjki, wyłożona jest orientalną mozaiką. Kucharz też jest orientalny – i tu podobieństwo do budek, bo także ten nie umie po polsku ;-)
Tak więc gdy podszedłem do lady, pan Azjata się spojrzał na mnie i począł wołać “halo halo” do kogoś na zapleczu. Po kilku chwilach sam tam zniknął...
Nie przejąłem się, bo miałem dodatkowy czas na wybieranie. W Asia Bar podawane są zasmażane ryże, kurczaki w kilku smakach, wieprzowiny i wołowiny. Dostrzegłem też rybki i orientalne makarony. Zdecydowałem się na porcję smażonego ryżu z wieprzowiną. Jest to bezpieczne jedzenie jak na pierwszy raz w nieznanej knajpie. Jest to koszt 13,50 zł, co uważam za nie wygórowaną cenę.
Po zapłaceniu, otrzymałem numerek i instrukcję – gdy pojawi się pański numer u nas na ladzie, proszę podejść i odebrać jedzenie. Poszedłem więc poszukać sobie jakiegoś miejsca do siedzenia. Na pojawienie się mojego numerka nie musiałem czekać długo – jakieś 7 minut.
Jedzonko wydawał Azjata, no ale do rozpoznawania cyferek nie trzeba znać polskiego :-) Dostałem talerz z kopczykiem ryżu, reszta to już samoobsługa. Sam musiałem sobie wybrać sztućce, wstawione w jeden z kubków przy kasie. Widelczyki i noże oczywiście plastikowe, dobrze że choć serwetki były i talerz nieplastikowy.
Jedzenie wyglądało i pachniało smacznie. Wszystko ciepłe i co najważniejsze smaczne. W kopczyku zasmażanego ryżu, znalazłem kawałki smażonego jajka, warzywa i wieprzowinę. I powiem Wam, że nie było to kilka kawałeczków na krzyż, ale dość spora ilość kawałków dobrze wysmażonego mięsa. Całość godna polecenia! Aha i jeszcze jedno, nazajutrz mój żołądek nie miał uczucia ciężkości po spożytym jedzeniu, co jak już opisywałem z Asią, czasem mi się zdarzyło po wizycie w innych restauracjach.

Wydatki:
13,50 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +1
jedzenie: +4
czas: +4
wystrój: +2
czystość: +2

Ogólna ocena:


Manufaktura
Łódź ul. Karskiego 5

Wyświetl większą mapę

30 sie 2007

North Fish - rybka bez kolejki

Igor: Czasem zgłodnieje i chadzam jeść samemu ;-)
Dziś znalazłem się w Manufakturze, czasem tu zaglądam gdy szukam czegoś do kupienia. No ale do rzeczy, tzn do jedzenia. Z założenia nie przepadam za fast foodami, ale nie jestem radykałem. Bywając w Manufakturze, czasem zaglądam do tej oazy fasfoodowej na pierwszym piętrze. Zawsze zastanawiam się wtedy, co kieruje ludźmi, mając tak szeroki wachlarz knajpek i tak stają w kolejce aby zjeść jakieś hamburgery z McD. Ja wolę North Fish.
Zaletą tego miejsca jest bez wątpienia, że nie ma kolejek (wszyscy cisną się obok po tłuszcze z McDonald's). Podają tu rybki wszelakie, w różnych postaciach.
No ale to jednak fast food, czyli burgerów tu nie brakuje. Poza kanapkami ze smażoną rybką, podawane są też filety, oraz rybki serwowane w kawałkach. Jak już wspominałem, byłem tu nie pierwszy raz. Za każdym razem próbuję czegoś innego, tak było i dzisiaj.
Nie ma tu kolejek, ale mimo to za każdym razem czekam na obsługę. Dziś np. podchodzę do kasy, a obsługująca pani nawet nie zwraca na mnie uwagi. Nawet słowa, że podejdzie za chwilę, nic.Zaraz podchodzi jakiś facet do lady, i okazuje się że przyszedł po zamówienie. Pani z obsługi, wtedy dopiero zaczęła coś tam przygotowywać dla tego człowieka... poruszała się jak mucha w smole. Będąc w restauracji moja cierpliwość jest dość duża, natomiast w fastfoodzie czekając w kolejce (której de facto nie ma) 2 minuty, zaczynam się niecierpliwić.
No łaskawie pani skończyła i spojrzała na mnie. Spytała się co podać. Powiedziałem, że mam mało czasu, więc spytałem co może mi zaproponować. Poleciła filet z pangi w delikatnej panierce, serwowana z sosem. Zgodziłem się i poprosiłem o frytki. Do wyboru dostaje się jeszcze jeden z trzech sosów: czosnkowy, ostry lub oliwkowy
Przyszykowanie wszystkiego trwało kilka sekund. Wadą North Fish jest to, że dania serwowane są na papierowym talerzyku, z plastikowymi sztućcami.
Samo danie smaczne, ryba dobrze wysmażona, panierka chrupka i pachnąca. Frytki nie przetłuszczone - i co ważne, soli się tyle ile chce. To duży plus w odróżnieniu do innych fastfoodów, gdzie nie raz dostawałem sól z frytkami.


Wydatki:
panga - 9,90 zł
frytki - 4 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +1
jedzenie: +3
czas: +2
wystrój: +1
czystość: +4

Ogólna ocena:

Manufaktura
Łódź ul. Karskiego 5
www.northfish.pl


Wyświetl większą mapę

PokazuJemy czytelników strony