01.04.2010

Cafe Tuwim


Igor - Znaleźliśmy informację, że Cafe Tuwim zmienia właściciela i może być w kwietniu zamknięte.
Asia - Dołożymy jednak starań, aby odwiedzić ten lokal, zgodnie z wynikiem ankiety w tym miesiącu.

31.03.2010

Bla-ni - wspomnienie Kogucika


Asia - Była deszczowa środa. Źle się rządziliśmy, bo znów wybrana przez Was knajpa została nam na koniec miesiąca.
Igor - Zebraliśmy się jednak w sobie i odwiedziliśmy Bla-Ni, a w zasadzie "Bla-Ni z Kogucika", bo tę restaurację-pub prowadzą osoby, które przez wiele lat prowadziły bar Kogucik przy ul. Piotrkowskiej (niedaleko Katedry).
Asia - Nie mieliśmy okazji odwiedzić Kogucika, ale ponoć smacznie tam karmili, bez większych obaw wybraliśmy się więc na Narutowicza (przy ul. Kilińskiego).
Igor - Trzeba przyznać, że lokalizacja jest nietypowa... ale o tym za chwilę.
Asia - Lekko zmoknięci weszliśmy do Bla-Ni. Napis nad drzwiami informuje, że to restauracja i pub, zaś na drzwiach jest dodatkowa kartka z informacją o organizacji imprez.
Igor - Weszliśmy do pustej sali. Nikogo przy stolikach, nikogo za barem...
Asia - ... gdy z głębi lokalu wyszła jakaś pani aż zapytałam czy otwarte i czy można coś zjeść. Na szczęście wszystko działało.
Igor - Kelnerka poszła po menu i wskazała nam wieszak na mokre okrycia.
Asia - A my zajęliśmy stolik (a właściwie ławę) przy oknie. Usiedliśmy na ławkach. Bo wnętrze wygląda jak... bar ew. karczma przystosowana do biesiad. Ławy i ławki można łatwo przestawić, w drugiej części lokalu jest dodatkowa sala z kulą dyskotekową pod sufitem i mini sceną.
Igor - Na żółtych ścianach zawieszone są zdjęcia z USA - fotografie ładne, ale jakoś bez związku z resztą Bla-Ni (Kogucika).
Asia - Wzięliśmy się za wybranie jakiegoś jedzenia. Pierwsze co rzuciło mi się w menu to zestaw obiadowy za 16 zł (zupa + drugie danie). Pomyślałam, że zapowiada się ciekawie. Smacznie i tanio.
Igor - Można zamówić samą zupę (np. żurek z jajkiem za 5 zł), tradycyjnego schabowego, zrazy, sznycla, golonkę czy sztukę mięsa...
Asia - ...i tradycyjne polskie sajgonki - obecność tych sajgonek wybitnie mnie rozbawiła. Jako dodatek do mięsa można wziąć np. frytki, ziemniaki z wody ale także kluski śląskie, makaron czy kaszę.
Igor - Kelnerka podeszła do nas w momencie kiedy ja już wybrałem. Poprosiłem o kotlet typu devolay i frytki.
Asia - Ja zdecydowałam się na pierś z kurczaka i mix surówek. Planowałam podjeść kilka frytek od Igora.
Igor - Kelnerka zaproponowała nam coś do picia, ale stwierdziliśmy, że się jeszcze chwilę zastanowimy.
Asia - Wróciliśmy do oglądania sali. Ławy przykryte są obrusami, na barze stały dekoracje świąteczne
Igor - I w Bla-Ni jest alkohol, nie tylko piwa, ale i wina, wódki i tequila - taki zestaw nie często się zdaża w normalnych barach.
Asia - Zaczęliśmy się zastanawiać dla kogo to jest lokal. Pierwsza odpowiedź jaka przyszła mi na myśl to turyści. Przyjeżdżając do Łodzi mają do wyboru hamburgera z budki lub "restaurację pub Bla-Ni". Dla mnie w nowym mieście wybór byłby oczywisty.
Igor - Trochę racji w rozumowaniu Asi było, ale nie chciałbym, aby taki lokal był wizytówką Łodzi.
Asia - Ponieważ mieliśmy pewnie jeszcze sporo czasu do przyniesienia naszych dań, udałam się do łazienki. Przywitała mnie tam karteczka, że "awaria spłuczki, trzeba odbić ręcznie. Za utrudnienia przepraszamy". A o samej łazience mogę powiedzieć: "kibel". Jest w nim niezbędne wyposażenie i nic poza tym.
Igor - Zacząłem przeglądać menu. Jest w nim wyraźnie napisane, że ceny mięs podane są bez dodatków. Kiedy zaczęliśmy sumować (mięso 11-16, frytki 6, surówka 5 zł) to wyszedł średnio obiad za 26 zł.
Asia - Bynajmniej nie jest to tanio jak na bar. Ratunkiem może być zestaw obiadowy za 16 zł.
Igor - Kiedy tak rozmawialiśmy cenach i podeszła do na kobieta z talerzami i podała nam nasze dania.
Asia - Przed Igorem stanął talerz z kotletem i sporą ilością frytek, a ja dostałam dwa talerze - na jednym liść sałaty i panierowana pierś z kurczaka a na drugim 3 surówki.
Igor - Hm... frytki... były w kolorze brązowo-przypalonym. Jako kucharz wstydziłbym się coś takiego położyć na talerzu! Pachniały i wyglądały jak pocięte w paseczki tosty z chleba, przypalone i o takim własnie kolorze. Do tego były twarde.
Asia - Fakt, frytki ciężko było nawet nakłuć widelcem. Ja zaczęłam od surówek. Z białej kapusty była znośna, kolejna była z przekiśniętym ogórkiem, a trzecia...
Igor - ... trzeciej spróbowałam ja i chciałem Asi zaoszczędzić tego paskudnego smaku.
Asia - Jedyne co mogło jeszcze jedzeniowo ten lokal to mięsa!
Igor - Nagryzłem mojego devolay. Nie było w nim masła ani ogórka, papryki czy pieczarek, był za to żółty ser. I coś czego się nie spodziewałem. Surowy kurczak!
Asia - Ja spróbowałam swojego i też się rozczarowałam. Miałam pierś z kurczaka w wersji bez przypraw. Na mięsie była tylko panierka z bułki tartej.
Igor - Smakowa porażka na całej linii! Ani frytki (za 6 zł!!!) nie były smaczne, ani surówki świeże, ani mięso dobrze zrobione.
Asia - Igora frytki wyglądały jak usmażone na patelni... przypalenie z dwóch stron tylko mnie w tym utwierdzało.
Igor - To już lepsze są frytki z McDonalds! Chociaż nieprzypalone i o ile tańsze!
Asia - Jadłam i nie sprawiało mi to przyjemności. Taka sytuacja nie zdarza się często.
Igor - Prawdopodobnie właściciele wyszli z założenia, że przychodzą tutaj tylko przyjezdni - przyjdą, zjedzą i nigdy nie wrócą.
Asia - My jednak nie wyjeżdżamy i zdecydowanie przestrzegamy przed Bla-Ni.
Igor - Wydaliśmy 34 zł za to coś co dostaliśmy... To nawet nie jest stosunkowo drogo. To bardzo drogo. Za 34 zł porządnie najedlibyśmy się hamburgerami z budek!
Asia - Czasami polecamy lokale na jakieś komunie, spotkania biznesowe czy randki. Ale Bla-Ni nie polecamy wcale.
Igor - Bo niestety, ale nie ma za co. 40 lat doświadczenia Kogucika, jak widać to za mało. Szkoda.

Wydatki:
Kotlet z piersi kurczaka 11,00 zł
Kotlet devolay 13,00 zł
Frytki 6,00 zł
Bukiet surówek 4,00 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +
jedzenie: -
czas: +
wystrój: +
czystość: +


Ogólna ocena:

Bla-Ni
www.blani.za.pl
ul. Narutowicza 42
tel: 0 604 275 501

27.02.2010

Satyna - nieoczywiste miejsce


Igor - Zbliżał się koniec lutego a my nadal nie odwiedziliśmy Satyny...
Asia - Niby w centrum miasta, dwa kroki od Piotrkowskiej (Plac Komuny Paryskiej 5a), obok dyskoteki BLU, na tyłach łódzkiego magistratu.
Igor - Pojechaliśmy do Satyny w sobotni wieczór, jednak zanim weszliśmy przeszło nam przez myśl, że lokalu odbywa się impreza zamknięta. Wewnątrz pusto, światła pozapalane a stoły nakryte pełną zastawą.
Asia - Na drzwiach nie było jednak żadnej kartki, że dziś nieczynne. Weszliśmy więc nieśmiało.
Igor - Zaraz podszedł do nas kelner, witając, zapraszając dalej i pytając czy życzymy sobie stolik w sali dla palących czy niepalących. Wybraliśmy stolik ("lożę") pod ścianą.
Asia - Chociaż do wyboru mieliśmy wieeeeele wolnych miejsc. Zdecydowana większość stołów ustawiona jest na środku w ten sposób, że siedząc w jednym końcu restauracji widzimy osoby siedzące w drugim końcu.
Igor - Kelner dał nam chwilę czasu na rozebranie się z płaszczy i podszedł z kartami.
Asia - Mnie jako pierwszy w menu rzucił się w oczy domowy rosół z marchewką i makaronem, zanim jednak ostatecznie wybraliśmy podszedł kelner proponując coś do picia.
Igor - Poprosiliśmy jednak o chwilę czasu i postanowiliśmy zaszaleć. Pełnego zestawu obiadowego nie damy rady zjeść, ale apetycznie wyglądały sałatki
Asia - Spodobała mi się taka z kurczakiem, pomarańczą, kiełkami i owocami granatu - wyjątkowo niestandardowe połączenie.
Igor - Ja wybrałem sałatkę z boczkiem wędzonym i jajkiem w koszulce. W momencie gdy podszedł kelner mieliśmy wybrane tylko sałatki, zamówiliśmy je i ustaliliśmy, że za chwilę podamy główne dania.
Asia - Wróciłam do zup... krem z kalafiora, grzybowa, w menu są także ryby (np. okoń z miętą i anchovies) mięso (goleń jagnięca faszerowana czosnkiem, pół kaczki z jabłkiem)... ja jednak wybrałam poliki wołowe z kluskami półfrancuskimi i warzywami smażonymi.
Igor - Ja zaś zdecydowałem się na polędwicę wołową z ziemniacznym purre, prażoną cebulą i pomidorami. Kiedy mieliśmy już upatrzone dania podszedł kelner z "czasoumilaczem" - pasztetem z konfiturą z żurawiny i kromkami bagietki.
Asia - Dla naszych głodnych żołądków był to miły starter. Delikatny w smaku, miękki z ciepłą, chrupiącą bagietką. Przyjemnie pachnący.
Igor - Było tak, apetyczne, że chciało się jeść dalej tylko pieczywo i pasztet. Powstrzymaliśmy się jednak.
Asia - Z głośników leciała spokojna muzyka, zachęcająca do zwolnienia tempa, do skupienia się na jedzeniu.
Igor - Muzyka skłaniała także do rozmyśleń... dla kogo jest ten lokal. Ogromna przestrzeń, centrum miasta, elegancji wystrój. Pierwsze co przyszło mi na myśl to imprezy firmowe lub rodzinne.
Asia - Wydaje mi się, że wystrój Satyny może wystraszyć potencjalnego klienta, który zastawione stoły może utożsamiać z wysokimi cenami. Może zdarzyć się tak, że ktoś wybierze np. Kebab House, tylko dlatego, że wygląda bardziej "swojsko" czy "mniej zobowiązująco"; kwota na rachunku będzie jednak taka sama i w Kebab i w Satynie.
Igor - Kiedy zakończyliśmy przystawkę, kelner szybko zabrał puste talerze a chwilę później podał nam duże talerze z naszymi sałatkami.
Asia - Nie tylko w menu wyglądały niecodziennie! Sposób podania i przystrojenia także był niecodzienny, i dodatkowo wzmagał apetyt.
Igor - Ochoczo zabraliśmy się do jedzenia. Słowa jakie cisnęły nam się na usta to: "mmmm", całość sałat była świetnie dobrana i doprawiona.
Asia - Moja, dzięki pomarańczy i granatom była bardzo soczysta i wyrazista w smaku.
Igor - U mnie zaś smak był bardzo dobry, ale nie tak zaskakujący jak u Asi. Z uśmiechami na twarzach jedliśmy nasze sałatki i z coraz większym zaciekawieniem oczekiwaliśmy dań głównych.
Asia - Czas od momentu jak skończyliśmy sałatki, do momentu podania dań mięsnych był idealny. Spokojnie przełknęliśmy, wymieniliśmy się wrażeniami smakowymi i podszedł kelner podając talerze.
Igor - I tym razem wizualnie dania były bardzo atrakcyjne. Ja tym razem zostałem talerz i dwie miseczki - w jednej był sos, a w drugiej surówka z pomidora. Całość bardziej zdecydowana w smaku niż moja wcześniejsza sałatka.
Asia - U mnie było na odwrót! Sałatka była mocna w smaku, zaś poliki i kluski półfrancuskie smaczne, syczące, ale nie tak zapadające w pamięć (i kubeczki smakowe).
Igor - Jedliśmy z zadowoleniem, ciesząc się, że trafiliśmy właśnie tutaj.
Asia - Dania na dużych talerzach nie wyglądały początkowo jako takie którymi można się najeść, ale to mylne wrażenie.
Igor - Kiedy już kończyliśmy zaczęliśmy zastanawiać się nad deserem.
Asia - Z łakomstwa byliśmy w stanie zamówić coś małego...
Igor - ... ale kilka razy było już tak, że w restauracji jedliśmy wyśmienity obiad, a potem kiepski deser, który zaniżał punktację "jedzenie" oraz psuł ogólnie wrażenie.
Asia - Kiedy się zastanawialiśmy co zrobić, podszedł do nas kelner pytając czy nam smakowało.
Igor - Przyznaliśmy, że dania były bardzo dobre.
Asia - Na co miły kelner odparł, że proponuje nam deser... Musze przyznać, że nie byliśmy zbytnio asertywni i zgodziliśmy się, uprzedzając, że dużo już nie zjemy.
Igor - Ustaliliśmy, że dostaniemy jedną porcję na dwoje, żeby po prostu spróbować czegoś słodkiego. W momencie gdy kelner odszedł zdałem sobie sprawę, że w zasadzie nie wiem co zamówiliśmy. Miało być dobre.
Asia - I było! Niedługo musieliśmy czekać na puchar z deserem satyna (sprawdziliśmy w domu na stronie internetowej, że to musiało być to)
Igor - W wysokim kielichu czekała na nas ponownie świetna kompozycja smakowa... Polecamy każdemu i wyjątkowo nie zdradzimy składników. Zapewniam, że będziecie mile zaskoczeni i zadowoleni.
Asia - W Satynie spędziliśmy niewiele ponad godzinę. Godzinę ze smakiem. W centrum miasta, ale jednak z dala od zgiełku i pośpiechu.
Igor - Jestem zadowolony z tego co zjedliśmy, z cen i obsługi, w dalszym ciągu mam jednak wątpliwości dla kogo to lokal. Ciężko tu o intymny stolik (chyba, że gdzieś pod ścianą). Ze względu na wystrój lokal celuje chyba w spotkania biznesowe.
Asia - Idealny wydaje się być na efektowne imprezy czy to rodzinne (komunie, wesela) czy firmowe.
Igor - Obawiam się jednak, że niewielu Łodzian będzie na tyle odważnych, aby wejść na obiad do lokalu, który wygląda bardzo elegancko i drogo. Choć prawdziwe jest tylko to pierwsze. Relacja jakości i smaku do cen jest bardzo przyzwoita.

Wydatki:
Sałatka z kurczakiem 18,00 zł
Sałatka z boczkiem i jajkiem 18,00 zł
Poliki wołowe z kluskami półfrancuskimi i bukietem warzyw 25,00 zł
Polędwica wołowa z puree, prażoną cebulą i pomidorem 33,00 zł
Deser Satyna 14,00 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +5
jedzenie: +5
czas: +5
wystrój: +4
czystość: +5


Ogólna ocena:

Satyna
www.restauracjasatyna.pl
plac Komuny Paryskiej 5a
tel: 42 235 41 21

PokazuJemy czytelników strony