31 mar 2010

Bla-ni - wspomnienie Kogucika


Asia - Była deszczowa środa. Źle się rządziliśmy, bo znów wybrana przez Was knajpa została nam na koniec miesiąca.
Igor - Zebraliśmy się jednak w sobie i odwiedziliśmy Bla-Ni, a w zasadzie "Bla-Ni z Kogucika", bo tę restaurację-pub prowadzą osoby, które przez wiele lat prowadziły bar Kogucik przy ul. Piotrkowskiej (niedaleko Katedry).
Asia - Nie mieliśmy okazji odwiedzić Kogucika, ale ponoć smacznie tam karmili, bez większych obaw wybraliśmy się więc na Narutowicza (przy ul. Kilińskiego).
Igor - Trzeba przyznać, że lokalizacja jest nietypowa... ale o tym za chwilę.
Asia - Lekko zmoknięci weszliśmy do Bla-Ni. Napis nad drzwiami informuje, że to restauracja i pub, zaś na drzwiach jest dodatkowa kartka z informacją o organizacji imprez.
Igor - Weszliśmy do pustej sali. Nikogo przy stolikach, nikogo za barem...
Asia - ... gdy z głębi lokalu wyszła jakaś pani aż zapytałam czy otwarte i czy można coś zjeść. Na szczęście wszystko działało.
Igor - Kelnerka poszła po menu i wskazała nam wieszak na mokre okrycia.
Asia - A my zajęliśmy stolik (a właściwie ławę) przy oknie. Usiedliśmy na ławkach. Bo wnętrze wygląda jak... bar ew. karczma przystosowana do biesiad. Ławy i ławki można łatwo przestawić, w drugiej części lokalu jest dodatkowa sala z kulą dyskotekową pod sufitem i mini sceną.
Igor - Na żółtych ścianach zawieszone są zdjęcia z USA - fotografie ładne, ale jakoś bez związku z resztą Bla-Ni (Kogucika).
Asia - Wzięliśmy się za wybranie jakiegoś jedzenia. Pierwsze co rzuciło mi się w menu to zestaw obiadowy za 16 zł (zupa + drugie danie). Pomyślałam, że zapowiada się ciekawie. Smacznie i tanio.
Igor - Można zamówić samą zupę (np. żurek z jajkiem za 5 zł), tradycyjnego schabowego, zrazy, sznycla, golonkę czy sztukę mięsa...
Asia - ...i tradycyjne polskie sajgonki - obecność tych sajgonek wybitnie mnie rozbawiła. Jako dodatek do mięsa można wziąć np. frytki, ziemniaki z wody ale także kluski śląskie, makaron czy kaszę.
Igor - Kelnerka podeszła do nas w momencie kiedy ja już wybrałem. Poprosiłem o kotlet typu devolay i frytki.
Asia - Ja zdecydowałam się na pierś z kurczaka i mix surówek. Planowałam podjeść kilka frytek od Igora.
Igor - Kelnerka zaproponowała nam coś do picia, ale stwierdziliśmy, że się jeszcze chwilę zastanowimy.
Asia - Wróciliśmy do oglądania sali. Ławy przykryte są obrusami, na barze stały dekoracje świąteczne
Igor - I w Bla-Ni jest alkohol, nie tylko piwa, ale i wina, wódki i tequila - taki zestaw nie często się zdaża w normalnych barach.
Asia - Zaczęliśmy się zastanawiać dla kogo to jest lokal. Pierwsza odpowiedź jaka przyszła mi na myśl to turyści. Przyjeżdżając do Łodzi mają do wyboru hamburgera z budki lub "restaurację pub Bla-Ni". Dla mnie w nowym mieście wybór byłby oczywisty.
Igor - Trochę racji w rozumowaniu Asi było, ale nie chciałbym, aby taki lokal był wizytówką Łodzi.
Asia - Ponieważ mieliśmy pewnie jeszcze sporo czasu do przyniesienia naszych dań, udałam się do łazienki. Przywitała mnie tam karteczka, że "awaria spłuczki, trzeba odbić ręcznie. Za utrudnienia przepraszamy". A o samej łazience mogę powiedzieć: "kibel". Jest w nim niezbędne wyposażenie i nic poza tym.
Igor - Zacząłem przeglądać menu. Jest w nim wyraźnie napisane, że ceny mięs podane są bez dodatków. Kiedy zaczęliśmy sumować (mięso 11-16, frytki 6, surówka 5 zł) to wyszedł średnio obiad za 26 zł.
Asia - Bynajmniej nie jest to tanio jak na bar. Ratunkiem może być zestaw obiadowy za 16 zł.
Igor - Kiedy tak rozmawialiśmy cenach i podeszła do na kobieta z talerzami i podała nam nasze dania.
Asia - Przed Igorem stanął talerz z kotletem i sporą ilością frytek, a ja dostałam dwa talerze - na jednym liść sałaty i panierowana pierś z kurczaka a na drugim 3 surówki.
Igor - Hm... frytki... były w kolorze brązowo-przypalonym. Jako kucharz wstydziłbym się coś takiego położyć na talerzu! Pachniały i wyglądały jak pocięte w paseczki tosty z chleba, przypalone i o takim własnie kolorze. Do tego były twarde.
Asia - Fakt, frytki ciężko było nawet nakłuć widelcem. Ja zaczęłam od surówek. Z białej kapusty była znośna, kolejna była z przekiśniętym ogórkiem, a trzecia...
Igor - ... trzeciej spróbowałam ja i chciałem Asi zaoszczędzić tego paskudnego smaku.
Asia - Jedyne co mogło jeszcze jedzeniowo ten lokal to mięsa!
Igor - Nagryzłem mojego devolay. Nie było w nim masła ani ogórka, papryki czy pieczarek, był za to żółty ser. I coś czego się nie spodziewałem. Surowy kurczak!
Asia - Ja spróbowałam swojego i też się rozczarowałam. Miałam pierś z kurczaka w wersji bez przypraw. Na mięsie była tylko panierka z bułki tartej.
Igor - Smakowa porażka na całej linii! Ani frytki (za 6 zł!!!) nie były smaczne, ani surówki świeże, ani mięso dobrze zrobione.
Asia - Igora frytki wyglądały jak usmażone na patelni... przypalenie z dwóch stron tylko mnie w tym utwierdzało.
Igor - To już lepsze są frytki z McDonalds! Chociaż nieprzypalone i o ile tańsze!
Asia - Jadłam i nie sprawiało mi to przyjemności. Taka sytuacja nie zdarza się często.
Igor - Prawdopodobnie właściciele wyszli z założenia, że przychodzą tutaj tylko przyjezdni - przyjdą, zjedzą i nigdy nie wrócą.
Asia - My jednak nie wyjeżdżamy i zdecydowanie przestrzegamy przed Bla-Ni.
Igor - Wydaliśmy 34 zł za to coś co dostaliśmy... To nawet nie jest stosunkowo drogo. To bardzo drogo. Za 34 zł porządnie najedlibyśmy się hamburgerami z budek!
Asia - Czasami polecamy lokale na jakieś komunie, spotkania biznesowe czy randki. Ale Bla-Ni nie polecamy wcale.
Igor - Bo niestety, ale nie ma za co. 40 lat doświadczenia Kogucika, jak widać to za mało. Szkoda.

Wydatki:
Kotlet z piersi kurczaka 11,00 zł
Kotlet devolay 13,00 zł
Frytki 6,00 zł
Bukiet surówek 4,00 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +
jedzenie: -
czas: +
wystrój: +
czystość: +


Ogólna ocena:

Bla-Ni
www.blani.za.pl
ul. Narutowicza 42
tel: 0 604 275 501

6 komentarzy:

  1. Anonimowy7/4/10

    Choroba, wcześniej przeczytałem jedynie dobre rzeczy o tej knajpie i nawet z tego powodu zagłosowałem na nią w ankiecie. Chyba spadnie na liście "do odwiedzenia".
    Czekam na dalsze recenzje
    Pozdrawiam, Wojtek

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy2/4/11

    Uważam, że to sterta kłamstw i złośliwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy10/4/11

    Szkoda tam zaglądać...byłam tam zupełnie z drugiej strony NIE POLECAM!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy5/6/12

      To twój problem!!!

      Usuń

PokazuJemy czytelników strony