18 lip 2007

Whispers - pozytywnie najedzeni

Asia - W wakacyjną środę po długich poszukiwaniach (ale o tym kiedy indziej) zatrzymaliśmy się w ogródku Whispersa (grecko-cypryjska knajpa w Manufakturze).
Igor - To nie była nasza pierwsza wizyta.
Asia - Fakt, dzięki temu spokojnie możemy porównać to co było poprzednim razem z tym co teraz zastaliśmy.
Igor - Korzystając ze sprzyjającej aury, wybraliśmy sobie jeden ze stolików w ogródku. Nie musieliśmy długo czekać na kelnera, który pojawił się po kilku sekundach. Grzecznie nas przywitał i podał nam menu.
Asia - Z góry wiedzieliśmy, że nie poprzestaniemy na jednym daniu, bo oboje byliśmy bardzo głodni.
Igor - Wcześniej ustaliliśmy też, że mamy ochotę na mięso. Wybraliśmy najpierw przystawki. Ostatnio zasmakował mi ziemniak z tzatzikami, więc i tym razem postanowiłem go zamówić. Jest to tradycyjny ziemniak w mundurku (przekrojony na pół), podany na gorąco, polany sosem tzatziki.
Asia - Z powodu tzatzyków Igora, postanowiłam również wybrać coś czosnkowego ;-) a mianowicie pieczywo czosnkowe - ku mej radości przyprawione prawdziwym, wyciskanym ząbkiem czosnku.
Igor - Zanim zdążyliśmy wybrać danie główne pojawił się kelner. Bardziej lubię taką postawę obsługi, świadczy ona o zainteresowaniu się klientem.
Asia - Nauczeni doświadczeniem, postanowiliśmy zapytać "czy jest coś czego nie ma", gdyż nieraz informowano nas po przyjęciu zamówienia, że tego co wybraliśmy zabrakło.
Igor - Jako danie główne wybieraliśmy wśród mięs. Asia zamówiła wieprzowinę z ziemniaczkami i bukietem świeżych warzyw, a ja wołowinę z frytkami i gotowanymi warzywami. Do picia herbatę i sok jabłkowy. Napoje kelner przyniósł nam zaraz po złożeniu zamówienia. Nie wiedzieć tylko czemu, szklanka mojego soku jabłkowego przyozdobiona została ogromną ćwiartką pomarańczy. Ani to ładnie nie wyglądało, ani nie komponowało się smakowo.
Asia - Podczas składania zamówienia zapytałam o markę serwowanej herbaty i kawy. Miło zaskoczona byłam odpowiedzią, bo obsługa wiedziała o co pytam. Jest to zdecydowany plus, gdzieniegdzie bowiem na pytanie o rodzaj kawy można usłyszeć: "z ekspresu", a herbaty: "czarna". Czekając na jedzenie liczyliśmy, że kelner będzie wiedział czym jest "przystawka", gdyż podczas poprzedniej wizyty, zarówno danie główne jak i przystawkę dostaliśmy w tym samym momencie. Zdążyliśmy to powiedzieć, a z restauracji wyszedł kelner niosąc ziemniaczka i pieczywo.
Igor - Obie przystawki ładnie podane na dużych, kwadratowych talerzach. Taką przystawkę - ziemniaczka z tzatzikami, zamawiałem w tej knajpie już po raz trzeci, więc miałem do czego porównać. Tak jak za pierwszym razem, dostałem jedną połówkę ogromnego kartofla, to już za drugim były to dwie połówki mniejszego warzywa. Teraz dostałem cztery połówki, przeciętnej wielkości ziemniaczków. Niemniej smak był tak samo dobry.
Asia - Pieczywo czosnkowe to 2 kromki chleba tostowego, lekko podpieczone z prawdziwym czosnkiem (a nie z solą czosnkową czy granulkami, jak to bywa w innych lokalach). Do dekoracji był listek sałaty karbowanej. Ładne, smaczne i ciepłe.
Igor - Przystawki były bardzo smaczne, więc zjedliśmy wszystko niemal wylizując talerze ;-)
Kelner pojawił się dokładnie w tym momencie, w którym powinien - zaraz gdy odłożyliśmy sztućce. Kilka łyków napojów i znów pojawił się nasz sympatyczny kelner, trzymający w rękach talerze z naszym jedzonkiem.
Asia - Z uśmiechem postawił przed nami talerze i przyznał się, że zapomniał sztućców. Swoje niedopatrzenie naprawił dosłownie w kilka sekund. Przede mną leżały dwie sztuki sporego mięsa, ogromna ilość ziemniaczków oraz warzywa suto polane sosem winegret. Ale moje mięso nie smakowało jak wieprzowina...
Igor - ... a moje nie jak wołowina.
Asia - Doszliśmy do wniosku, że kucharz pomylił mięsa, więc gdy nikt nie patrzył zrobiliśmy szybką zamianę ;-) Teraz miałam już na talerzu wieprzowinę: soczystą, kruchą, jednak słabo przyprawioną (za krótko się marynowała?) i nie dość gorącą. Ilość sosu winegret, w którym kąpały się świeże warzywa dla mnie była ok, ale podejrzewam, że Igor kręciłby nosem.
Igor - Pierwsze wrażenie kiedy kelner postawił przede mną talerz - oj skromniutko. Na dużym talerzu, dostałem dwa kawałeczki mięsa (podmiana nic tu nowego nie wniosła), kilka średnich marchewek i brokułków, oraz porcję frytek. Mięso było podobnie jak u Asi, za krótko marynowane, ale co gorsza było tylko letnie. Frytki i warzywa były za to ciepłe i takie jakie powinny być - warzywa nie rozgotowane, a frytki nie ociekające tłuszczem, za to chrupiące i miękkie w środku.
Asia - Nie było już miejsca na deser.
Igor - Nie było. Sam byłem zaskoczony, jak danie które na pierwszy rzut oka wydawało się małe, może nasycić.
Asia - Całościowo wizyta była dobra, ale wpadka kucharza z mięsem spowodowała, że napiwek chcieliśmy zostawić tylko dla kelnera.
Igor - Dlatego też, gdy przyszedł nasz kelner spytałem jak dzieli się napiwkiem. „Kucharze mają inną stawkę, dlatego cały napiwek jest dla nas” odparł. Spytał się tylko czy będziemy płacić gotówką, czy może kartą. Szkoda to przyznać, ale możliwość zapłacenia kartą, jest jeszcze w wielu łódzkich lokalach szczytem luksusu.
Asia - Na sam koniec można dodać, że stolik przy którym siedzieliśmy, warto by było nieco dokręcić. Kołysał się zarówno w pionie jak i w poziomie.
Igor - Tak, ten stolik był dość osobliwy. Podobnie solniczka i pieprzniczka - dwie miseczki podane na talerzu, do których dodana była jedna łyżeczka.

Wydatki:
herbata - 4 zł
podwójny sok jabłkowy - 10 zł
pieczywo czosnkowe - 4 zł
ziemniak z tzatzikami - 8 zł
wieprzowina z warzywami - 23 zł
filet wołowy - 32 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa - +4
jedzenie - +3
czas - +4
wystrój - +3
czystość - +3


Ogólna ocena:


Manufaktura rynek
Łódź ul.Karskiego 5
tel. 042-632 41 29

Wyświetl większą mapę

6 komentarzy:

  1. Anonimowy4/12/10

    The Replica Rolex m Quantum Of Solace watch measures 45.5 mm in diameter. The alarm appearance a stainless animate unidirectional bezel with a atramentous aluminium ring and screw-in acme that is aswell fabricated out of stainless steel. The watch is adequate with anti-reflective azure crystal.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy10/8/16

    Do kitu, gdzie się podział sanepid? Może jak kogoś otrują...

    OdpowiedzUsuń

PokazuJemy czytelników strony