13 kwi 2008

Da Antonio - przepyszne kontrasty


Asia - W niedzielne popołudnie postanowiliśmy przespacerować się po Łodzi. Gdy w końcu zgłodnieliśmy mieliśmy nie lada problem aby znaleźć jakiś wolny stolik.
Igor - Byliśmy najpierw w Manufakturze. Albo lokale były przepełnione i wyglądały jak stołówki, albo były to miejsca które już odwiedzaliśmy. A chcieliśmy czegoś nowego.
Asia - Idąc więc od placu Wolności, zawitaliśmy na Piotrkowską 38, do włoskiej restauracji Da Antonio.
Igor - Na wejście do tej knajpy miałem chrapkę już od dawna, tylko jakoś brakowało okazji. Dziś co prawda nie byłem pewien, czy znajda sie wolne miejsca, ale zaryzykowaliśmy.
Asia - Da Antonio to malutki lokal, do którego wchodzi się wprost z ulicy. Wewnątrz 9 stolików: trzy w części "mniej eleganckiej" (po lewo), a pozostałe sześć w "eleganckiej" (na prawo od wejścia). Różnica pomiędzy stolikami? Te "mniej eleganckie" przykryte są tylko serwetą, a te "eleganckie" nakryte obrusem, materiałowymi serwetami, sztućcami i kieliszkami.
Igor - I tak na dobrą sprawę nie mogę wyjść ze zdziwienia, jak można nagromadzić w jednym miejscu tyle takich właśnie kontrastów. Tym bardziej, że lokal jest wielkości może 30m2, więc wszystko jest tak blisko siebie... no ale do rzeczy, poczytajcie naszą recenzję i sami oceńcie.
Asia - Gdy tylko weszliśmy przywitał nas kelner i pozwolił wybrać stolik. Chwilę potem pojawił się z menu - formatu A4, zwykłe, zalaminowane kartki, połączone czterema metalowymi kołeczkami. Niestety poza "jakąś" kolejnością kategorii dań, ciężko doszukiwać się logiki... dania nie są uszeregowane ani alfabetycznie, ani wg cen. Słaby efekt wizualny psuje dodatkowo fakt, że przeglądając kartę można pobrudzić się tuszem. Ale wróćmy do restauracji...
Igor - No to jak widać - kelner nas wita, siadamy przy elegancko zastawionym stoliku, stoją świece w srebrnym świeczniku, stoją materiałowe serwety i... dostajemy menu niczym w osiedlowej pizzerii. Do tego dochodzą dwie strony salki - stoliki eleganckie jak w prawdziwej restauracji po jednej stronie, a po drugiej ludzie siedzący przy stołach nakrytych serwetami, czytający gazety wcinając pizzę. Mało kontrastów? Do tego dochodzi muzyka house lecąca z głośników, ceny w menu od 20zł za pizzę po 160zł za paterę owoców morza.
Asia - Długo nie mogłam zdecydować się co wybrać. Wahałam się między sałatką makaronową a spaghetti z boczkiem i pieczarkami. Ostatecznie stanęło na tym ostatnim, choć mogłam wybierać spośród przystawek (nawet za 40 zł), sałatek, zup (najdroższa: rybna za 20 zł), dań z makaronem, z mięsem, tradycyjnej pizzy włoskiej, pizzy z kurczakiem oraz pizzy "zwykłej", deserów i ubogiego wyboru alkoholi: z mocniejszych trunków jest raptem 20 pozycji (w tym koniak, whisky, wódka), z lżejszych piwo. Zaskoczył nas brak win.
Igor - A ja nie chciałem jeść pizzy, choć już teraz wiem że jest to danie które muszę spróbować w Da Antanio. Szukałem, zastanawiałem się i postanowiłem spróbować Lasagne mięsne.
Asia - Zadowoleni z wybrania dań czekaliśmy na kelnera, który o dziwo podszedł nie do nas, ale do pary siedzącej obok - mimo iż nie dość że przyszli późnij to jeszcze później skończyli wybieranie dań.
Igor - No ale nic to, zaraz podszedł do nas i przyjął zamówienie. Kelner bardzo uprzejmy, starający się wyczuć czy klient potrzebuje pomocy czy sam wie czego oczekuje. Wysłuchał naszego zamówienia, spisał na karteczkę i po cichu poszedł w stronę kuchni. Bo trzeba dodać, że lokal jest tak mały, że i cała kuchnia jest widoczna dla klientów. Widać piec do pizzy, blat oraz małe okienko do jeszcze jednego pomieszczenia na zapleczu.
Asia - Na tych 30m2 zmieściła się na szczęście toaleta - wizyta w niej sprawiła, że wiem skąd astronomiczne ceny niektórych dań ;-) Włoska armatura według najnowszych trendów, wszystko z najwyższej półki. A poza tym czysto, elegancko, pachnąco i unisex.
Igor - W oczekiwaniu na nasze dania, zdołaliśmy zwiedzić toaletę, kelner przyniósł nasze napoje, a czas leciał dalej. Gdy już myślałem że przyniesiono nasze danie, kolejne zaskoczenie - kelner przyniósł nam pieczywo czosnkowe. Podane w wiklinowym koszyczku, przypominało troszkę macę - chrupkie w środku, a miękkawe na obrzeżach. Czosnek w ilości wystarczającej, smaczne, nawet bardzo smaczne. Ta mała przekąska pozwoliła nam spokojnie doczekać się naszych dań.
Asia - Po mniej więcej 20 minutach od złożenia zamówienia otrzymaliśmy swoje dania. Moje spaghetti podane było na ogromnym białym talerzu udekorowanym siekaną pietruszką. Sam makaron był makaronem żytnim, z przesmażonymi kawałkami boczku oraz kawałkami małych pieczarek, całość polana aromatycznym sosem grzybowym oraz posypana parmezanem.
Igor - Także moja lasagne podana na dużym białym talerzu, udekorowanym siekaną pietruszką. Po środku duża porcja dania głównego, przyozdobione dwoma szczytami świeżej bazylii.
Asia - Danie smakowało tak jak wyglądało. Makaron ugotowany al dente, pieczarki przyjemnie miękkie, a boczek delikatnie chrupiący. Całość zatopiona w gęstym, delikatnie słonym sosie wraz z parmezanem tworzyła wyśmienitą kombinację smaków.
Igor - A moja lasagne? Hmmmm nic niezwykłego, ot w smaku normalna lasagne. Choć mogę zaryzykować stwierdzenie, że lepszej w życiu nie jadłem. Wszystko gorące, od góry delikatnie przypieczone, smaczne, miękkie, soczyste ale nie pływające, wyraziste w smaku. Niebo w gębie.
Asia - Szkoda jednak, że w karcie dań nie jest podana gramatura poszczególnych potraw. Ogromny talerz makaronu prawie mnie przerósł - ale byłam dzielna i zjadłam wszystko.
Igor - Moja porcja okazała się tak duża i tak sycąca, że nie znalazłem już miejsca na żaden deser. A szkoda, bo w menu jest kilka ciekawych pozycji. Sprawia to, że z pewnością do Da Antonio jeszcze nie raz zawitam.
Asia - W czasie gdy jedliśmy widziałam kucharza, który wychodził zza kuchennej lady, podchodził do witryny i... ze stojącej obok wejścia przeszklonej lodówki wyciągał wędliny, które następnie kroił na ogromnej, ręcznej maszynie do krojenia. Brał kilka plasterków i wracał robić pizzę dla gości. Ciekawie wygląda ten mini "sklepik" z wędlinami. Gość ma świadomość, że to co je jest świeże i przygotowywane specjalnie dla niego. Co więcej w tej lodówce były wina, których nie było w karcie... Może karta win jest dopiero w przygotowaniu.
Igor - Kelner, który był bardzo cichy podczas przyjmowania zamówienia, podszedł do nas mniej więcej w połowie jedzenia i dyskretnie zapytał się czy nam smakuje. Troszkę nas zaskoczył, bo z pełnymi ustami nie wypada mówić, więc tylko z dużym uśmiechem na twarzy skinęliśmy twierdząco głową.
Asia - Pomimo wielu niespójnych elementów w tym lokalu, nieciekawego menu i czasami astronomicznych cen (np. 40 zł za pizze), z "jedzeniowego" punktu widzenia zdecydowanie polecam ten lokal - w gąszczu drogich potraw można znaleźć pyszne i niezbyt obciążające domowy budżet dania.
Igor - Jest tu kilka rzeczy w tym lokalu, które wydają się kompletnie niezrozumiałe, niepasujące i stojące okoniem do całej reszty. Może to tylko kwestia czasu aż poprawią menu (pod każdym względem), zmienia muzykę, zdejmą te kiczowate napisy na szybie frontowej, lub zrezygnują z tych tandetnych wieszaków na gazety. Pod względem jedzenia to jest ekstraklasa i to z samej czołówki. Z czystym sumieniem polecam ten lokal, mimo kilku drobnych wad.

Wydatki:
Spaghetti z boczkiem i pieczarkami 18.00 zł
Lasagne 25.00 zł
Sok pomarańczowy 3 zł
Herbata mrożona 3 zł

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +5
jedzenie: +5
czas: +4
wystrój: +3
czystość: +5

Ogólna ocena:

Da Antonio
Łódź ul. Piotrkowska 38
tel. 042-630 35 00
daantonio.pl


Wyświetl większą mapę

8 komentarzy:

  1. Anonimowy20/5/08

    Witam,
    byłem ostatnio - 17.05.2008 w Da Antonio razem z moją dziewczyną. Zamówiliśmy tradycyjna pizze włoską Ortolana, z grilowanymi warzywami. Na poczatku miłe zaskoczenie - 45 cm srednicy - niezle - wzielismy na pół. Byliśmy na zewnątrz. Kelnerka nie byla super smpatyczna, zamiast popielniczki dostalem podstawke pod szklanke a na dodatek chodzil jakis menel i usilowal wyludzic pieniadze grając na harmonijce. Wiatr wiał i cały popiół z podstawki był momentalnie zdmuchiwany na stoliki obok. Na szczescie jak palilem to nikogo obok nie było. No trudno - przynajmniej piwo dobre było. Ok. Pizza przyszla - faktycznie duza, potężna, ciasto takie jak powinno byc w tradycyjnej wloskiej pizzy czyli cienkie ale nie przewmoczone. Wlosi robia pizze czesto tak, że osobno pieką podklad czyli ciasto sos ser bazylia i po upieczeniu dodaja dodatki. Tez tak tu było ale... wazywa zdecydowanie za duze i za duzo - cwiartki pieczarek, polówki małych marchewek, duze kawalki papryki bakłażan w kostce, różyczki brokułów - tak to wszytko niechlujnie zrobione. Wszytko na dodatek zalane było oliwa z oliwek. No niby wszytko tak jak powinno byc ale wszytkiego zdecydowanie za duzo i bez przemyślenia. Smak nie był najgorszy ale jak juz wczesniej pisalem w Krakowie jadlem podobna ale jakbym mial porównywać krakowska do łódzkiej to tak jak niebo i ziemia. Tak wiec raczej juz tam nie powroce. Korzystajac z okazji... byłem tez jakis czas temu we wczesniej opisywanej Presto na Piotrkowskiej 27... Pizze jedlismy z moja dziewczyna - mi w sumie smakowała (bez zachwytu) ale gorzej z nia było - pizza byla tak mdła, że mało nie zwymiotowała :) takze moze no comends... Najlepsza pizza poki co jaka jadlem w Łodzi to ta obok Łodzi Kaliskiej na Piotrkowskiej Toscania... No w koncu dobra pizza w Łodzi - moze nie az tak dobra jak w Krakowie ale dobra :) no i ciekawy wystroj i fajne kelnerki :)
    Pozdro
    kapel

    OdpowiedzUsuń
  2. tradycyjna pizza włoska jest pyszna i bardzo syta.Poskarżę się na obsługę i to, w jaki sposób pracuje. Otórz telefonicznie zarezerwowałam stolik i tegoż właśnie dnia zadzwoniłam z informacją, że spóźnimy się na co usłyszałam że rezerwacji na moje nazwisko nie ma a mój rozmówca pouczył mnie mimo tego, że nie wolno sie spóźniać. Byłam niezwykle zdziwiona, i nie kryłam zdenerwowania na co po drugiej stronie usłyszałam że mój rozmówca jest pierwszy dzień pracy i nie wie jak to będzie. Po wejściu do restauracji nikt nie raczył mnie nawet przeprosić, myślę, że takie historie mogą sie zdarzać w knajpach podejrzanych kategorii. Nie spodziewałam sie takiego braku profesjonalizmu i buractwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety ja także uważam że ta restauracja nie zasługuje na 5 punktów, ceny są na dość wysokie lecz jeszcze do przeżycia ale niestety dania nie są na tyle dobre aby trzeba było za nie tyle płacić. Obsługa niezła lecz gdy obsługiwał mnie mój kelner musiałem wysłuchiwać jego pogaduszek ze znajomą spotkaną na ulicy, wystrój na wysokim poziomie, lecz ceny i wielkości dań oraz ich smak odradza mi wstąpienie do tej restauracji ponownie. Potrawy są dobre lecz nie powalają smakiem, są po prostu smaczne, bez rewelacji.

    Jedynie będę musiał tam wejść ponownie aby spróbować pizzy robioną z tych lepszych jakościowo składników jakie posiadają u siebie w sklepiku. Gdy tam byłem miałem ochotę na spaghetti więc nie udało mi się skosztować pizzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne miejsce, jedyny mankament to to, że o karte win trzeba się prosić. A i tak jak na taką restaurację wydaje się nie wystarczająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy3/12/10

    toywatch white plasteramic anon began to bolt on because humans use them to acquaint time while they were active cards or aerial airplanes.During World War I abounding soldiers began cutting wristwatches because they were easier to use on the battlefield than abridged watches.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy23/11/11

    jestem totalnie zaskoczony, bo przetestowałem wiele pizzeri w łodzi i wchodząc do malutkiego lokalu Da grasso express na chojnach nie miałem zbyt wielkich oczekiwań. I tutaj szok!! super miła obsługa już od wejscia, pizzermen kręci pizze na widoku, można mu dosłownie ciagle patrzeć na ręce. Smak pizzy niesamowity. pyszne cienkie ciasto odpowiedni wypieczone, dobre składniki i naprawdę niesamowite sosy. Myslę że ten widoczny tak mocno pizzerman wymusza na nich taką jakość pizzy co dla nas klientow jest wielkim plusem. Polecam z czystym sercem!

    OdpowiedzUsuń

PokazuJemy czytelników strony