9 lut 2008

Brasseria - francuskie ceny


Asia - Dałam się namówić Igorowi na wizytę w francuskiej knajpie, choć żadne z nas raczej wielbicielem ichniejszej kuchni nie jest. Zawitaliśmy do lokalu Brasseria (La Brasserie) w Manufakturze.
Igor - Byłem bardzo ciekaw jak wygląda francuska restauracja w łódzkim wydaniu. Lokal zewnątrz prezentuje się interesująco. Można do niego trafić idąc od strony Pałacu Poznańskiego - jest to narożny lokal, tuz obok napisu "Manufaktura".
Asia - Warto dodać na początku, że Brasseria to lokal (według zapewnień właścicieli), który rano ma być kawiarnią, w ciągu dnia restauracją, a wieczorem klubem. My tam zawitaliśmy w godzinach wieczornych.
Igor - Od wejścia, zaczęliśmy zastanawiać się gdzie usiąść. Lokal jest piętrowy i można albo po schodach wejść na przytulne piętro, albo pozostać na parterze zasiadając przy jednym z kilku stoliczków.
Asia - Wybraliśmy parter i zajęliśmy stolik w rogu, przy wielkim oknie. Osoba siadająca pod ścianą ląduje na kanapach z zielonymi poduchami, a pozostali na krzesłach.
Igor - Po chwili zjawiła się kelnerka. Od razu położyła przed nami po karcie dań. W menu znajdował się też pokaźny wybór alkoholi.
Asia - ... i głównie alkoholi. Gdy przejrzałam menu zastanawiałam się czy nie zmienić lokalu, gdyż wybór dań nie jest imponujący.*
Igor - Za to, jak na francuską restaurację przystało, można było wybierać wśród win. Co prawda wybór nie tak bogaty jak w winiarni, ale można wybrać coś dla siebie. Wina z Francji, hiszpańskie, niemieckie, kalifornijskie, włoskie i bałkańskie.
Asia - Pod spisem dań w karcie można przeczytać, że na życzenie klienta podawana jest karta z gramaturą poszczególnych potraw. Ale gdy zapytałam kelnerkę o wagę wybranego dania, ta zaczęła mi opisywać jak ono wygląda... Już nie prosiłam o dodatkową kartę. Wybrałam danie kierując się jedynie nazwą w karcie i niezbyt dokładnym opisem kelnerki.
Igor - Postanowiłem dobrze zjeść. Miałem ochotę na dużą porcję. Zatrzymałem się przy dwóch daniach - Zapiekanka po ardeńsku (ziemniaki z bekonem i cebulą, zapieczone z serem i ziołami) i karkówce. Ostateczną decyzję chciałem podjąć już po rozmowie z kelnerką, którą chciałem spytać, jakie danie z tych dwóch poleca. Kelnerka na samo słowo zapiekanka, zaczęła wskazywać drugie wskazane przeze mnie danie. Stanęło więc na karkówce.
Asia - Ja zamówiłam kurczaka po prowansalsku (pierś z kurczaka w białym sosie prowansalskim) z ziemniaczkami i "dwoma lub trzeba różyczkami brokułów, w zależności od wielkości" (cytat z kelnerki).
Igor - Do jedzenie zamówiłem hiszpańskie wino "La Vieja Estacion" czerwone, półwytrawne. Kelnerka na to "przykro mi nie ma". Nie chcąc dalej wybierać "czegoś czego nie ma", a jest czerwone i półwytrawne spytałem się jakie wino może mi polecić. Kelnerka poszła do baru i po chwili wróciła oświadczając, że jest tylko wino kalifornijskie. Niestety, nadal nie wiem jakiej marki było to wino, bo nie widniało ono w menu, a kelnerka nie powiedziała co przyniosła.
Asia - Gdy przyjęła zamówienie mieliśmy czas na rozejrzenie się po lokalu. Kolorystyka jest wyjątkowo kojąca, spokojna muzyka i światełka w suficie tworzą ciekawy klimat (ponoć tych "gwiazdek" w suficie jest 1000).
Igor - Tak, czasu mięliśmy sporo. Danie dla Asi zostało przyniesione po około 30 minutach oczekiwania, moje do kolejnych dwóch. Przez ten czas mogłem spokojnie wypić pierwszą lampkę wina, i drugą.
Asia - Spróbowałam troszkę tego wina - smaczne było. Szkoda tylko, że kelnerka proponowała wszystkim stolikom dookoła ten sam kalifornijski trunek - bez względu kto i co zamawiał. Albo nie miała rozeznania co jest, albo wręcz przeciwnie wiedziała, że jest tylko ten gatunek.
Igor - Ja skupiłem się na jedzeniu, byłem wszak bardzo głodny. Moja karkówka, były to dwa kawałki mięsa. Smaczne, o wyrazistym smaku, jednak nic rewelacyjnego. Zamówione do dania ziemniaczki okazały się najsmaczniejszą częścią posiłku. Dodane dla dekoracji trzy blanszowane brokuły, polane gęstym sosem czosnkowym były pyszne, ale ów sos wspominał mi się jeszcze do końca wieczora.
Asia - Moja pierś z kurczaka była delikatnie przyprawiona i miękka; ziemniaczki zaś... mmm... rewelacyjnie przyprawione i opieczone. Zdaję sobie sprawę, że to może głupio brzmieć, ale faktycznie ziemniaczki były smaczniejsze. Warto zaznaczyć, że zarówno moje danie jak i Igora były bez warzyw (pomijając brokuła) - wielbiciele zieleniny powinni zamówić sobie dodatkowo sałatkę.
Igor - Stwierdziliśmy, że mamy ochotę na jakiś pyszny deser. Kiedy kelnerka przyszła zabrać nasze puste talerze poprosiliśmy o ponowne przyniesienie menu.
Asia - Mając do wyboru lody i ciasto - wybrałam szarlotkę na ciepło z lodami i bitą śmietaną.
Igor - Ja zamówiłem porcję ciepłej, słodkiej białej czekolady w szklance. Pyszne! Niebo w gębie.
Asia - Moja szarlotka zaś była... Przepyszna! Na cienkim, kruchym cieście znajdowała się ogromna ilość jabłek w większych i mniejszych kawałkach, cudownie słodkich (całość miało wysokość około 7-8 cm!). Do tego kulka lodów waniliowych, bita śmietana i cynamon. Zdecydowanie polecam!
Igor - Po mile spędzonym czasie poprosiliśmy kelnerkę o rachunek.
Asia - Wizyta w Brasserii do najtańszych nie należy. Większość dań to wydatek 25 - 30 zł + jakieś wino (lampka, karafka 500 ml lub butelka).
Igor - Ogólnie lokal sprawia wrażenie bardzo przytulnego. Jest miejsce na biznesowe spotkanie, ale także na romantyczną kolację. Trochę szkoda, że wiele win zapisanych w menu, nie pokrywa się ze stanem faktycznym restauracji... francuskiej.
Asia - Także kelnerka była w porządku - poza początkowym zgrzytem z gramaturami i brakiem win - przez pozostały czas zachowywała się bardzo profesjonalnie (dania podane z dobrej strony, otwarte wino przy nas). Gdyby zaś ktoś miał ochotę na inne desery, to są one zaprezentowane w przeszklonej obrotowej witrynie - wyglądają apetycznie!

Wydatki:
Kurczak po prowansalsku 30,00 zł*
Karkówka 30,00 zł*
Karafka wina 30,00 zł
Biała czekolada 8,00 zł
Szarlotka na ciepło, z lodami i bitą śmietaną 10,00 zł

* Kilka dni po naszej wizycie, w restauracji zmienione zostało całe menu. Kurczak obecnie kosztuje 27,00 zł, natomiast karkówka w ogóle została wycofana z oferty.

Ocena (skala od -5 do +5):
obsługa: +4
jedzenie: +3
czas: +2
wystrój: +4
czystość: +5

Ogólna ocena:

Łódź, Rynek Manufaktura
www.smartfoodcorp.com


Wyświetl większą mapę

5 komentarzy:

  1. Anonimowy13/3/08

    co do kuchni francuskiej..to z przyjemnoscia przeczytalambym wasza relacje z naszej lodzkiej 'perelki' l'ecru

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17/4/08

    tam sie sporo zmienilo ,
    chyba wlasciciele dopiescili lokal, bo teraz inny wystroj, ceny sa nizsze a i karta lepsza (bylismy w pazdzierniku).
    na razie nie widze lepszego miejsca w tej kategorii
    Monia78

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy17/4/08

    mialam na mysli braserie a nie ecru oczywiscie,
    monia78

    OdpowiedzUsuń

PokazuJemy czytelników strony